Według medialnych spekulacji Sting mógł zgarnąć za Sylwestra z Dwójką nawet około 1 mln zł, ale TVP oficjalnie nazywa jego wynagrodzenie „tajemnicą biznesową” i nie podaje żadnych kwot. Prawdopodobnie był to najwyższy jednorazowy kontrakt sylwestrowy w Polsce, znacznie przebijający stawki innych gwiazd tej nocy. Jeśli interesuje cię, jak wycenia się taki występ, jak wypada na tle Thomasa Andersa, Beaty Kozidrak czy Maryli Rodowicz i z czego biorą się te kwoty, przeczytaj dalej.
Ile zarabia Sting za sylwestra w TVP?
Na ten moment nie ma żadnego oficjalnego potwierdzenia, ile dokładnie wyniosło honorarium Stinga za występ w Katowicach 31 grudnia 2025 roku. Jedyną twardą informacją jest odpowiedź biura prasowego Telewizji Polskiej, które na pytania dziennikarzy o konkretną kwotę odpowiedziało: „Nie podajemy takich informacji do publicznej wiadomości. To jest tajemnica biznesowa”. To standardowa formuła przy dużych kontraktach artystycznych w Polsce.
W przestrzeni medialnej pojawiła się jednak jedna liczba, która zdominowała dyskusję: 1 mln zł. Taką stawkę – jako możliwą gażę – wskazywały portale rozrywkowe i media społecznościowe. Trzeba jasno powiedzieć: to wciąż spekulacja, ale dobrze pokazuje skalę tego kontraktu i to, jak polski rynek wycenia dziś obecność światowej legendy w telewizyjnym sylwestrze.
Spekulowana stawka rzędu około 1 mln zł czyniłaby Stinga najlepiej opłaconym artystą jednego wieczoru w historii polskich telewizyjnych sylwestrów.
Warto spojrzeć na proporcje. Jeśli najwyższe znane polskie stawki – takie jak 250 tys. zł dla Beaty Kozidrak za Toruń czy ok. 100–120 tys. zł dla Maryli Rodowicz za występ w Katowicach – przyjmiemy jako punkt odniesienia, to milion złotych oznaczałby kilka razy wyższy budżet tylko dla jednego artysty. To tłumaczy, dlaczego Sylwester z Dwójką był w tym roku przedstawiany jako „koncert ze światową gwiazdą”, a nie tylko kolejny telewizyjny wieczór z polskim popem.
Jak wypada gaża Stinga na tle innych gwiazd sylwestra?
By zrozumieć, o jakich pieniądzach mowa, trzeba zestawić je z tym, co – według nieoficjalnych doniesień – dostali inni wykonawcy. Dziennikarze, powołując się na źródła w branży, odtworzyli mniej więcej drabinę wynagrodzeń. Na jej szczycie, jeśli wierzyć tym wyliczeniom, stoją artystki takie jak Beata Kozidrak czy Edyta Górniak oraz zagraniczny gość Thomas Anders z Modern Talking.
Medialne informacje mówią o tym, że Anders za występ na imprezie Polsatu w Toruniu miał dostać około 100 tys. euro (ponad 400 tys. zł). Wśród polskich nazwisk rekordzistką ma być Beata Kozidrak z gażą sięgającą około 250 tys. zł. Edyta Górniak miała zgarnąć mniej więcej 150 tys. zł, a Zenek Martyniuk – ok. 100 tys. zł.
Na drugiej półce pojawiają się już nazwiska związane głównie z TVP. Dla Kayah podawany jest przedział 80–100 tys. zł, z kolei Doda oraz Maryla Rodowicz miały znaleźć się w widełkach 100–120 tys. zł. Wśród młodszych gwiazd, takich jak Viki Gabor czy Margaret, mówi się o stawkach w granicach 40–60 tys. zł. To pokazuje, że nawet polskie „top of the top” znajduje się na poziomie niższym niż jedna czwarta – jedna piąta kwoty, o której mówi się w kontekście Stinga.
| Artysta | Impreza | Szacowane honorarium |
| Sting | Sylwester z Dwójką, Katowice | do ok. 1 000 000 zł (spekulacja, brak potwierdzenia) |
| Thomas Anders (Modern Talking) | impreza Polsatu w Toruniu | ok. 100 000 euro (~400 000+ zł) |
| Beata Kozidrak | sylwester Polsatu w Toruniu | ok. 250 000 zł |
| Edyta Górniak | sylwester Polsatu | ok. 150 000 zł |
| Maryla Rodowicz / Doda | Sylwester z Dwójką | ok. 100 000–120 000 zł |
| Kayah | Sylwester z Dwójką | ok. 80 000–100 000 zł |
| Viki Gabor, Margaret i inne młodsze gwiazdy | TVP / Polsat | ok. 40 000–60 000 zł |
Jeśli przyjmiemy, że te widełki są choć w przybliżeniu prawdziwe, to widać, że występ Stinga w Katowicach finansowo lokuje się w zupełnie innej lidze niż polskie gwiazdy, a nawet niż Thomas Anders. I właśnie ta różnica budzi tak mocne emocje widzów, podatników oraz samej branży muzycznej.
Dlaczego za Stinga płaci się tak dużo?
Można zadać proste pytanie: czy kilka piosenek – nawet tak znanych jak „Every Breath You Take” czy „Shape of My Heart” – może być warte kilkaset tysięcy więcej niż całonocny wysiłek polskich wykonawców? Z punktu widzenia budżetu telewizji sprawa jest chłodno rachunkowa. Sylwester z Dwójką to dziś format telewizyjny, który ma przyciągnąć miliony widzów przed telewizorami, wygenerować wysoką oglądalność i wzmocnić wizerunek stacji po trudnych latach politycznych sporów.
Tu pojawia się pierwsza odpowiedź: Sting jako gwiazda wieczoru działa jak magnes. Jego nazwisko zaczęło pojawiać się w portalach plotkarskich i serwisach rozrywkowych już na wiele dni przed sylwestrem. W praktyce oznacza to darmową promocję wydarzenia, która w normalnej kampanii reklamowej kosztowałaby ogromne pieniądze. TBP płaci więc nie tylko za kilka wejść na scenę, ale za globalny rozpoznawalny brand.
Światowa legenda na placu pod katowickim Spodkiem w jednym ruchu podnosi prestiż wydarzenia i przykrywa playback, wpadki prompterowe czy nierówne występy innych wykonawców.
Drugi element to rynek międzynarodowych kontraktów artystycznych. Dla artysty tego formatu występ w Polsce jest jednym z wielu punktów w kalendarzu, obok festiwali, koncertów stadionowych i zamkniętych gal. Stawka nie jest więc wyliczana według realiów polskiego show-biznesu, tylko według globalnej ramówki gaż. Jeśli agent zamyka zlecenia dla gwiazd takiego kalibru, schodzi rzadko poniżej poziomu kilkuset tysięcy dolarów czy euro za wieczór – dlatego kwota około 1 mln zł przestaje brzmieć jak sensacja, a zaczyna mieścić się w standardzie.
Jak wyglądał kontrakt i kulisy występu Stinga?
O samych zapisach kontraktowych wiadomo niewiele, ale z przecieków i relacji ludzi z produkcji da się poskładać pewien obraz. Kontrakty artystyczne na taką noc podpisuje się bardzo wcześnie – w tym przypadku Telewizja Polska zaczęła rozmowy już na początku roku, zanim wybuchła sylwestrowa gorączka. To pozwoliło zabezpieczyć termin i dopiąć długą listę szczegółów produkcyjnych, od liczby wejść na scenę po kwestie realizacji telewizyjnej.
Charakterystyczne jest to, że Sting nie pojawił się na próbach odbywających się dzień przed sylwestrem. W harmonogramie przewidziano wprawdzie ponad godzinę na jego przygotowania, ale ostatecznie przeprowadzono tylko próby dźwięku – bez obecności wokalisty. Z relacji ekipy wynika, że koncert właściwy miał poprzedzić tylko jedna próba w dniu występu, co przy tego typu gwiazdach uchodzi za standard. Podobnie działał rok wcześniej Bryan Adams, który również ograniczył udział w przygotowaniach do minimum.
Dość skromnie wygląda też lista wymagań gwiazdy. Wymagania garderoby Stinga miały obejmować jedynie kilka butelek wody niegazowanej, miód manuka z Nowej Zelandii oraz świeży korzeń imbiru. W porównaniu z rozbudowanymi riderami niektórych polskich wykonawców – gdzie pojawiają się konkretne marki alkoholi, meble, a nawet kolor ręczników – tak prosta specyfikacja zaskakuje i tworzy wizerunek gwiazdy, która nie wymaga przesadnego luksusu.
Na scenie Sting pojawił się kilkukrotnie, prezentując zestaw klasyków: „Every Breath You Take”, „Shape of My Heart”, „Message in a Bottle” czy „Englishman in New York” (które podczas transmisji zamieniło się żartobliwie w „Englishman in Katowice”). Śpiewał na żywo – bez playbacku i wokali z taśmy. Widzowie zauważyli to natychmiast, zwłaszcza w zestawieniu z Thomasem Andersem, który w Toruniu nie zawsze brzmiał jak w pełni live.
Gesty, które też mają wartość
Na honorarium składa się nie tylko sam czas spędzony na scenie, ale także wizerunek, jaki artysta buduje podczas wydarzenia. Już po pierwszym utworze, gdy wybrzmiało „Shape of My Heart”, Sting zwrócił się do publiczności słowami: „Dziękuję. Dobry wieczór, Polska!”. Proste zdanie wypowiedziane po polsku zadziałało lepiej niż długie przemówienia – skróciło dystans i uruchomiło ogromną falę sympatii.
Na Facebookowym profilu TVP i w komentarzach w sieci natychmiast pojawiły się reakcje: „Prawdziwy artysta nie potrzebuje tancerzy”, „Klasa sama w sobie”, „Oglądałam tylko dla Stinga”. W tym samym czasie katowicka publiczność pod sceną reagowała tak, jak reaguje się zazwyczaj na pierwszy numer w kameralnym klubie, a nie na masowej imprezie plenerowej. Spokój, brak efekciarstwa i brak zaufania do prompterów czy „ścianki z fajerwerkami” wyraźnie odróżniały go od reszty programu.
Czy milion złotych za sylwestra to dużo?
Kwota około 1 mln zł za jedną noc brzmi w polskich realiach ostro. Z finansowego punktu widzenia to jednak część dużo większej układanki – budżetu na całą imprezę, który obejmuje także scenę pod Spodkiem w Katowicach, realizację telewizyjną z ujęciami z drona, oświetlenie, ochronę, zaplecze techniczne i kilkudziesięciu innych artystów. Środki nie pochodzą tylko z kasy publicznej – w rachunku uczestniczą również sponsorzy sylwestra TVP oraz partnerzy komercyjni.
Jeśli spojrzeć chłodno na tabelę wynagrodzeń, Sting i Thomas Anders z Modern Talking pełnią rolę tzw. lokomotyw – ich obecność ma ściągnąć przed ekrany widzów, którzy na co dzień nie interesują się rodzimym popem. Z kolei nazwiska takie jak Maryla Rodowicz, Doda, Kayah, Feel czy Ich Troje to raczej gwarancja krajowego kolorytu i „równomiernego” wypełnienia programu. Budżet jest więc rozłożony: najwyższa stawka idzie do międzynarodowej gwiazdy, kolejne – do najgorętszych polskich nazwisk, a najmłodsze gwiazdy mieszczą się w widełkach rzędu 40–60 tys. zł.
Telewizyjne sylwestry, z punktu widzenia stacji, są inwestycją – płaci się za widza i za wizerunek, a nie tylko za liczbę odegranych piosenek.
W roku 2026 dyskusja o tych kwotach nabiera też kontekstu polityczno-społecznego. Mamy Telewizję Polską w likwidacji, napięty budżet państwa i rosnącą świadomość, że „publiczne pieniądze” nie są abstrakcją. Generalne pytanie nie brzmi już „czy Sting jest wart miliona?”, ale „czy w polskich realiach telewizja publiczna powinna wydawać taką sumę na jedną noc rozrywki?”. Odpowiedzi na to pytanie nie da się jednak odczytać z samych tabel honorariów – pozostaje gdzieś pomiędzy liczbą widzów a potrzebą zbiorowego resetu na koniec roku.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Ile oficjalnie zarobił Sting za występ na Sylwestrze z Dwójką w Katowicach?
TVP nie ujawnia kwoty, nazywając ją „tajemnicą biznesową”, więc brak jest oficjalnego potwierdzenia stawki.
Skąd wzięła się informacja o około 1 mln zł za występ Stinga?
Ta liczba pojawiła się w mediach i mediach społecznościowych jako spekulacja, która zdominowała dyskusję, lecz nie została potwierdzona.
Jak gaża Stinga wypada na tle innych gwiazd sylwestrowych?
Spekulowana suma byłaby wielokrotnie wyższa niż stawki czołowych polskich artystów i znacznie przewyższałaby nawet Thomasa Andersa.
Dlaczego Telewizja Polska miała zapłacić tak dużą kwotę za Stinga?
Sting ma przyciągać miliony widzów i budować prestiż imprezy, a jego nazwisko daje darmową promocję, co uzasadnia wysokie koszty z punktu widzenia stacji.
Czy Sting długo uczestniczył w próbach przed koncertem?
Nie — nie pojawił się na próbach dzień wcześniej, ograniczono się do prób dźwięku i krótkiej próby w dniu występu, co przy gwiazdach tej klasy jest normalne.
Jak wyglądają wymagania Stinga dotyczące garderoby i ridera?
Jego żądania były skromne i obejmowały m.in. wodę niegazowaną, miód manuka oraz świeży imbir, co kontrastuje z rozbudowanymi riderami niektórych innych wykonawców.
Czy milion złotych za jedną noc to dużo w kontekście całego sylwestra?
To znacząca kwota w polskich realiach, ale stanowi część większego budżetu imprezy oraz inwestycji w widownię i wizerunek stacji.